Rozumiem, jeśli ci się nie podoba ten blog. Nie musi. Ale jeśli już tu wpadłeś i ci się spodobało, zostaw jakiś ślad po sobie w komentarzach, żebym wiedziała, że warto to pisać ;]

poniedziałek, 5 maja 2014

Czerwone kreski na ręku...

Jak byłam w podstawówce, wśród moich znajomych były populane wierszyki typu ,,Jedna żyletka, jedna żyła, jedno cięcie, jedna chwila", albo ,,Proste cięcie, moja krew, moje życie, moja śmierć"... Wgl, popularne było wszystko, co wiązała się z cięciem, bezdennym smutkiem etc. Przecież to było takie emosiaste!
Wiele dziewczyn też się w tamtych czasach cięło, niektórym do dziś to zostało. Chociaż, jak to dzieci w piątej, szóstej klasie, nie miało większych problemów, jako takich. Robiły to, bo było modne. Wiem, że w niektórych gimnazjach też występuje taka moda: dzieciaki tną się na przerwach, wszystkie jak leci. Przychodzą zakrwawione na lekcje i nie pomagają skargi nauczycieli, rozmowy dyrektorów z rodzicami, czy nawet komisje wychowawcze. Sama słyszałam, o przypadku takiej szkoły.
Wielu z nas kiedyś na pewno się pocięło. A to, bo koleżanki przezywają, a bo to chłopak zostawił, dziewczyna odeszła, rodzice się drą, nauczyciel się uwziął... Przyczyn jest mnóstwo, jednak większość dałoby się rozwiązać bez samookaleczania.
Więc dlaczego ludzie się tną?
W wielu przypadkach, jak już wspominałam, dla szpanu. ,,O patrzcie jak mi źle!". W innych, by zwrócić na siebie uwagę, najczęściej rodziców. Niektórzy widzą to też w ten sposób, że ból cielesny, czyli zewnętrzny może zagłuszyć ten wewnętrzny. Inni twierdzą, że im to po prostu pomaga. No, są jeszcze psychopaci i masochiści, ale to inna historia. I możecie mnie teraz hejtować, ale wiem, że to wcale nie pomaga.
Spójrzmy na to z tej strony: jeśli ktoś nas rani, to dlaczego jeszcze my ranimy swoje ciało, sami się karzemy? Przecież nie zrobiłeś/zrobiłaś sobie nic złego, tylko ktoś. Nie oznacza to, że jemu masz coś robić, ale też nie oznacza, że masz krzywdzić siebie. Wiele blizn zostaje do końca życia.
Niektóre osoby tną się np. na nogach, żeby nie było widząc, zaś niektórzy wręcz przeciwnie. Wystarczy poszukać, a można też w sieci znaleźć w sieci blogi, na których autorzy publikują zdjęcia swoich ran, lub nawet całego, zakrwawionego ciała, "ozdobionego" toną szram i blizn.
No dobra, może trochę rozumiem osoby tnące się (z wyjątkiem przesadyzm€, o którym pisałam przed chwilą). Sama też niejednokrotnie cięłam się, może nie na okrągło, czasem, z różnych powodów, ale to przeszłość. I choć jeszcze niekiedy mam ochotę zatopić zimne ostrze w skórze, poczuć ból i zobaczyć kropelki krwi, powoli wypływające z rany, a potem zbierające się w ciepłą, czerwoną stróżkę, która odwróci moją uwagę od bólu, gniewu, czy smutku, to wiem, że to i tak nie pomoże, raczej zaszkodzi. I jest to tylko efekt chwilowy. Nie chcę ględzić na temat możliwości zakażenia et cetera, choć na to też powinno się zwrócić uwagę.
Przede wszystkim chcę prosić, byście tego nie robili, to wam nie pomoże. Musicie postawić się swoim problemom, poszukać pomocy, ale nie uciekać do krzywdzenia własnej osoby. Do siebie trzeba mieć szacunek. W necie możecie znaleźć naprawdę dużo rad, można też z kimś pogadać. Nawet na czacie, byle tylko ta osoba nas nie pogrążyła. W każdym razie, wie, że osobom, które się tną, jest z reguły źle, nie radzą sobie, ale szczerze potępiam samookaleczanie.
Więc, drogi czytelniku, zanim weźmiesz do ręki żyletkę, czy inną ostrą rzecz, zastanów się, czy nie da się zrobić nic innego, czy to konieczne, co ci to da. Zrób mały bilans... I serio, to nie wygląda fajnie, jak ktoś idzie z rojem czerwonych kresek na ręku. To nie jest fajne, a jeśli ktoś z twoich "przyjaciół" tak twierdzi, radzę, odetnij się od tych osób, bo ta znajomość do niczego dobrego nie doprowadzi.
Nie chcę robić kazań. Pewnie i tak jak ktoś to czyta myśli sobie "bla, bla, bla, pieprzy głupoty, a na niczym się nie zna". Ale wiem co mówię i wiem, że da się z tym skończyć, mam to za sobą i chcę pomóc. :)
Pewnie jeszcze kiedyś poruszę ten temat, ale jak na razie to koniec. Pomyślcie nad tym ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz