Rozumiem, jeśli ci się nie podoba ten blog. Nie musi. Ale jeśli już tu wpadłeś i ci się spodobało, zostaw jakiś ślad po sobie w komentarzach, żebym wiedziała, że warto to pisać ;]

sobota, 12 października 2013

Sens życia...

Wiem, temat troszkę oklepany, aczkolwiek, tak jakoś mi przyszedł do głowy ;] Wielu z nas szuka jakiegoś sensu życia... Wielu go nie widzi. A czy w ogóle takowy istnieje? Kiedyś słyszałam taką teorię, że żyjemy po to, by przyszłym pokoleniom żyło się lepiej. Tylko tak, primo: nie zawsze to wychodzi; w sumie na dzień dzisiejszy niszczymy naszą planetę, więc przyszłe pokolenia będą raczej żyły na śmietniku. Niby są tam jakieś próby oczyszczania, aczkolwiek marne, zresztą o tym w innym poście. Secundo: Nadal nie ma to jakiegoś głębszego sensu, w końcu każde pokolenie przeminie. W sumie, skoro życie człowieka jako gatunku ma swój początek, musi mieć, jak wszystko, swój koniec. Kiedyś raczej wyginiemy, może zdominowani przez inną rasę, może doprowadzimy do samozagłady. Więc skoro i tak nastanie koniec homo sapiens, jaki jest sens tej teorii? Niektórzy twierdzą, że ,,wartość" życia danej osoby zależy od tego, jak się zasłużył dla społeczeństwa. Jak dla mnie jest to totalna bujda. Nie jest tak, że ktoś może być zbędnym zbieraczem powietrza, każdy się przyda, jeśli chce, oraz jeżeli społeczeństwo da ku temu możliwości. Dodam iż społeczeństwo według mnie nie ma prawa nadawać i odbierać sensu życia. Choć niby humanum est animal sociale (człowiek jest istotą społeczną) to osobiście znam kilka osób, które potrafią normalnie samodzielnie funkcjonować, przy jak najmniejszej ingerencji w społeczeństwo i tak samo niewielkim odzewem. Więc ta teoria także raczej nie jest sensowna. Spotkałam się jeszcze z wieloma teoriami wyznaczania i wartościowania sensu życia, aczkolwiek, szczerze powiedziawszy, nie chce mi się ich opisywać. Natomiast ja sądzę, iż tak naprawdę chyba każdy sam musi znaleźć swój sens życia, niezależnie od innych. Jest to wyznaczanie sobie celów, mogą być niewielkie, takie łatwiej osiągnąć. Gdy człowiek wyznacza sobie wiele małych celów, łatwiej mu je osiągnąć, przez co redukuje liczbę porażek do minimum. Dalekosiężne cele często nas przerastają, lub po prostu nam się nudzą. Jednak, by dążyć do celu, którym może być np. rozwijanie zdolności, jakieś osiągnięcie społeczne, zawarcie więzi czy chociażby szczęście w rodzinie, trzeba wierzyć, że się uda. Bez wiary nie da się do niczego dojść. Trzeba wierzyć w siebie i być wytrwałym (szkoda że mi troszkę tego brakuje :P). Także jak dla mnie sensem życia jest wiara. Jest konieczna by chcieć żyć, by mieć sens w tym życiu, by przy każdej porażce mówić ,,jutro będzie lepiej”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz